Od tygodni walczą o ratunek dla bociana. Interwencja Polskiego Radia Rzeszów w Grochowcach
Ranny bocian nie odleciał do ciepłych krajów. Mieszkanki alarmują
Bocian przebywa w gnieździe na słupie energetycznym, niedaleko domu pani Alicji. Kobieta od miesięcy obserwuje ptaki z kuchennego okna. Wraz z panią Marią próbuje pomóc jednemu z bocianów, który nie odleciał do ciepłych krajów.
Bocian przebywający w gnieździe w Grochowcach. Fot. Pani Maria
Jak relacjonują mieszkanki, ptak ma prawdopodobnie uszkodzoną nogę, z trudem porusza się po gnieździe i jest coraz słabszy.
On kuleje, nie może się odbić. Kilkakrotnie musi machać skrzydłami, siada, macha, siada, żeby podlecieć. Odlatuje najwyżej na 100–200 metrów, gdzieś czegoś sobie szuka do jedzenia – opowiada pani Maria.
Kobiety twierdzą, że od końca sierpnia kontaktowały się z różnymi instytucjami, szukając pomocy. Lecznica ADA zadeklarowała przyjęcie bociana. Problemem pozostaje jednak jego bezpieczne odłowienie i transport.
„My się bocianami nie zajmujemy”. Mieszkanki o kontakcie z urzędem gminy
Pani Alicja zgłosiła sprawę do Urzędu Gminy Przemyśl. Jak relacjonuje, podczas rozmowy z jednym z pracowników miała usłyszeć, że urząd nie zajmuje się bocianami.
Ten pan odpowiedział mi krótko, węzłowato, że my się bocianami nie zajmujemy. Ja zapytałam jeszcze raz: nie zajmujecie się? Bo przecież wszyscy mi mówią, że gmina się tym zajmuje. Nie i tyle – mówi mieszkanka.
Bocian przebywający w gnieździe w Grochowcach. Fot. Pani Maria
Pani Maria przekazała również, że jedna z radnych miała rozmawiać z wójtem o pomocy dla ptaka. Według relacji mieszkanki miały wówczas paść słowa o braku pieniędzy na takie działania.
Wójt Marek Wasiewicz odpowiada na zarzuty i zapowiada interwencję
Wójt gminy Przemyśl Marek Wasiewicz powiedział Polskiemu Radiu Rzeszów, że oficjalną informację o rannym bocianie otrzymał dopiero w dniu naszej interwencji. Wójt nie zgodził się z lekceważącym traktowaniem sprawy. Zapowiedział także weryfikację informacji dotyczących wcześniejszych zgłoszeń.
Marek Wasiewicz / Facebook
Mamy na to środki i jesteśmy przygotowani na to, żeby takiej pomocy udzielić – zapewnił Marek Wasiewicz.
Samorządowiec zadeklarował zorganizowanie działań i konsultacje z lekarzem weterynarii oraz zakładem energetycznym. Gmina nie dysponuje bowiem sprzętem umożliwiającym bezpieczne zdjęcie bociana ze słupa.
Radosław Fedaczyński z lecznicy ADA: gmina powinna zorganizować pomoc
Zdaniem lekarza weterynarii Radosława Fedaczyńskiego z lecznicy ADA zorganizowanie interwencji należy do zadań gminy. Jak wyjaśnia, odłowienie bociana wymaga współpracy odpowiednich służb, a najpierw należy ocenić jego stan i możliwość bezpiecznego schwytania.
Radosław Fedaczyński / fot. Ł. Wacławek
Weterynarz podkreśla, że nawet ptak z uszkodzoną nogą może nadal latać, co utrudnia odłowienie. Zbyt pochopne działania również mogą mu zaszkodzić.
Po dostarczeniu bociana do lecznicy konieczne będą badania pozwalające ustalić charakter obrażeń. Koszt podstawowej diagnostyki Radosław Fedaczyński oszacował na około 600 złotych.
Jak tylko pacjent do nas dotrze, to mu pomożemy – deklaruje weterynarz.
Czy bocianowi z Grochowiec uda się pomóc? Sprawę monitoruje Polskie Radio Rzeszów
Wójt Marek Wasiewicz zapowiedział sprawdzenie sytuacji i podjęcie działań, jeśli odłowienie ptaka okaże się konieczne. Ostateczna decyzja ma zostać poprzedzona konsultacją weterynaryjną.
Do sprawy wrócimy w poniedziałek (12.10) w audycji „Sprawa w toku” na antenie Polskiego Radia Rzeszów. Sprawdzimy, czy zapowiedziane działania zostały podjęte i czy rannemu bocianowi udało się zapewnić pomoc.
Łukasz Wacławek / Polskie Radio Rzeszów