🔴 LIVE
niedziela, 13 września 2026 ☀ 19°C
Popularne: Twierdza Przemyśl Forty Historia Ogłoszenia
🏰 Przemyślak

Działka w mieście coraz bardziej luksusowa. W Rzeszowie na wolne miejsce można czekać latami

Działka w mieście coraz bardziej luksusowa. W Rzeszowie na wolne miejsce można czekać latami

Nic dziwnego, że w Rzeszowie wolnych działek praktycznie nie ma, a w wielu ogrodach prowadzone są listy oczekujących. O przyszłości ogrodów, rosnących kosztach ich utrzymania i zmianie pokoleniowej rozmawiano podczas Okręgowego Dnia Działkowca w Rzeszowie. W tym roku przypada również 45-lecie Polskiego Związku Działkowców.
W Rzeszowie wolnych działek praktycznie nie ma
W stolicy Podkarpacia działa 26 rodzinnych ogrodów działkowych. Największy, ROD Zalesie, liczy 778 działek. Duże skupiska ogrodów znajdują się również na Zalesiu i przy ulicy Ciepłowniczej.

– Wolnych działek w Rzeszowie nie ma – mówi Jadwiga Brzozowska, dyrektor Biura Okręgu Podkarpackiego Polskiego Związku Działkowców. Osobom zainteresowanym PZD wskazuje ogrody, w których warto śledzić informacje o zwalniających się działkach. Jesienią może być ich nieco więcej, ponieważ część starszych użytkowników rezygnuje z prowadzenia ogrodu.

W wielu ogrodach funkcjonują listy oczekujących.

– Prawie każdy ogród ma listę oczekujących. Czasami czeka się długo – przyznaje Brzozowska.

Jej zdaniem działkę można dziś nazwać dobrem luksusowym nie tylko dlatego, że trudno ją zdobyć. Wysokie bywają również kwoty związane z przejęciem znajdujących się na działce nasadzeń i infrastruktury, a koszty bieżącego utrzymania ogrodów rosną wraz z cenami usług, energii czy transportu.
Fot. A. Radochońska
Młodzi chcą działek. Nie zawsze po to, żeby uprawiać warzywa
Zmienia się też sposób korzystania z ogrodów. Dorota Sroczyńska, prezes ROD Zdrowie w Rzeszowie, zauważa, że młodsi użytkownicy często szukają przede wszystkim miejsca do odpoczynku.

– Młodzi idą w kierunku: pobujać się na leżaku, na hamaku, odpocząć od korporacyjnych wysiłków – mówi. Starsi działkowcy częściej pozostają przy tradycyjnej uprawie kwiatów, warzyw i owoców.

W ogrodzie Zdrowie jest 164 działki. Coraz częściej przejmują je młodzi mieszkańcy rozwijających się w sąsiedztwie osiedli.

– Nabywcami są bardzo chętni młodzi ludzie z osiedla mieszkaniowego, które opodal powstaje – podkreśla Sroczyńska.

Działka ma dziś często pełnić kilka funkcji jednocześnie. Nadal można mieć własne pomidory czy owoce, ale równie ważne stają się trawnik, kwiaty, miejsce dla dzieci czy po prostu możliwość odpoczynku poza mieszkaniem.
Fot. A. Radochońska
Czterdzieści lat na działce. Pasja przechodzi z pokolenia na pokolenie
Dobrym przykładem zmiany pokoleniowej są Dominika i Marta Kiełbasa. Korzystają z dwóch sąsiadujących ze sobą działek i wspólnie je uprawiają. Działkowa pasja w ich rodzinie zaczęła się wiele lat temu.

– Od ciąży już jeździło dziecko na działkę, później cały czas zabierałam dzieci na działeczkę – wspomina jedna z rozmówczyń. Dziś wiedzę o uprawie wykorzystują razem. Jedna z pań korzysta z działki od 40 lat.

Na ich działkach są warzywa, drzewa owocowe, kwiaty, hortensje i trawy ozdobne. Jak mówią, własny ogród daje możliwość aktywnego wypoczynku, ale też zwyczajnego „wyluzowania”.

– Jest to miejsce, gdzie można być z dziećmi, wypocząć, dzieci się mogą bawić – mówią działkowiczki.

Fot. A. Radochońska
Działkowcy obawiają się dodatkowych opłat
Okręgowy Dzień Działkowca był okazją do świętowania, ale PZD prowadzi równocześnie akcję dotyczącą dodatkowych opłat za użytkowanie wieczyste. Podczas wydarzenia zbierano podpisy pod protestem przeciwko ich naliczaniu rodzinnym ogrodom działkowym.
Na Podkarpaciu na razie nie ma sygnałów, że takie opłaty zostaną wprowadzone.

– Nie było takich sygnałów, ale trzeba trzymać rękę na pulsie – mówi Jadwiga Brzozowska. PZD liczy, że podkarpackie ogrody nie zostaną objęte dodatkowym obciążeniem.

Działkowcy już teraz ponoszą koszty związane m.in. z wywozem odpadów, wodą, energią elektryczną oraz inwestycjami prowadzonymi przez poszczególne ogrody. Problemem staje się również starzejąca się infrastruktura – sieci wodne czy energetyczne wymagają remontów i modernizacji.
Fot. A. Radochońska
Ogrody pod presją miejskich inwestycji
Dodatkowym wyzwaniem pozostaje rozwój miast. Jak wskazuje Jadwiga Brzozowska, poszczególne ogrody są stopniowo ograniczane przez inwestycje drogowe i inne przedsięwzięcia.

– Z każdej strony nasze ogrody działkowe są w pewnym sensie „ugryzione” – mówi, wskazując na inwestycje zajmujące fragmenty terenów ogrodowych.

Mimo tych obaw zainteresowanie działkami pozostaje bardzo duże. Ogród coraz częściej pełni funkcję, którą kiedyś spełniał przydomowy ogródek – daje mieszkańcom bloków własną przestrzeń na świeżym powietrzu.
Fot. A. Radochońska
W Przemyślu sytuacja wygląda nieco inaczej
Nie wszędzie jednak znalezienie działki jest równie trudne. W Przemyślu funkcjonuje 20 rodzinnych ogrodów działkowych, a ROD Rot Przemysława, którym kieruje Paweł Mańkowski, ma około 400 działek.
Jak mówi Mańkowski, po ogromnym zainteresowaniu działkami w okresie pandemii sytuacja nieco się uspokoiła.

– Ci, którzy wzięli działkę w czasach covidu i nie mają na co dzień czasu na uprawianie, zostawiają te działki – wyjaśnia. W jego ogrodzie kilka wolnych miejsc można jeszcze znaleźć.

Zmienił się też sam wygląd ogródków.

– W latach 80. każdy metr ziemi był uprawiany. Były warzywa, drzewa, owoce. Dziś w większości to trawniki, krzewy ozdobne, kwiaty i miejsce do wypoczynku – mówi prezes ROD Rot Przemysława.

Działki pozostają więc miejscem uprawy, ale coraz częściej także miejskim azylem. I właśnie ta funkcja sprawia, że – szczególnie w Rzeszowie – chętnych jest znacznie więcej niż wolnych miejsc.
Agnieszka Radochońska / Polskie Radio Rzeszów

← 14. Przemyski Bieg Uliczny – Przemyska…